Hotel - Krokus
Na wakacje mieliśmy pojechać nad morze, albo na jeziora - w każdym bądź razie nad wodę, a tu znaleźliśmy się w końcu w górach.
Hotel Krokus nie należy do najmłodszych i w zasadzie jest reliktem po byłym systemie, ale mają tam prawdziwego kaowca. Któż nie pamiętałby osławionych kulturalno-oświatowych, którzy po hotelach odgrywali najważniejszą rolę. To tak, jak Bóg, bo czas zorganizował i dancing, i wycieczkę i jakiś quiz między wczasowiczami, czy inną atrakcję turnusu. Hotele w Szklarskiej Porębie nie mają już takich pracowników, a nasz ma. I w tym cały urok. Czasami sobie organizowaliśmy doskonale na stoku, ale już popołudniu bez reszty oddawaliśmy się pod opiekę pana Bogdana. Każdego dnia było coś innego. Ten człowiek pomysłów ma sporo i każdy naprawdę trafiony. Ludzie bawili się już samym tym, że są częścią jakiejś grupy i mają jakieś obowiązki. Hotel -Krokus- ma naprawdę duży atut w rękawie. Jeśli ktoś nie umie wyczuć tego klimatu, to niech sobie przypomni film Rejs i najsłynniejszego kaowca PRL-u.
Coś podobnego: